piątek, 13 listopada 2020

Bajka z bajek 

Drodzy uczniowie, „Bajka z bajek” to opowiadanie napisane specjalnie dla Was. Jest to bajka – zagadka, w której ukryte są inne bajki. Przeczytajcie ją uważnie, możecie poprosić o pomoc rodziców, i pobawcie się w detektywów. Poszukajcie śladów z innych bajek – przedmiotów, bohaterów, krain, wydarzeń. Miłej zabawy!



Dawno, dawno temu w Zasiedmiogórogrodzie żyła sobie piękna królewna o imieniu Vaiana, która cierpiała na bezsenność. Co by nie robiła, nie mogła zasnąć. Uwierało ją coś okrutnie, jakby ziarnko grochu ktoś jej włożył pod materac. Marzyła, aby zasnąć na sto lat i w końcu porządnie odpocząć.  Przeczytała raz w lokalnej gazecie ogłoszenie pewnego czarodzieja Buzz Astrala, który oferował terapię leczenia bezsenności. Bez wahania zgłosiła się do niego po pomoc. Czarodziej zalecił Vaianie wyjazd do sanatorium, które było dość osobliwym miejscem. Cały budynek był wykonany z piernika i innych słodkości. Vaiana mogła kosztować do woli wszystkiego, co znajdowało się w owym sanatorium. Po każdym posiłku, który składał się z ciastek, lizaków i cukierków od razu zasypiała. I tak jej leczenie trwało trzy długie lata, podczas których królewna zaokrągliła się jak bałwanek Olaf. Nowy problem odtąd miała królewna, już nie taka piękna... I tym razem skorzystała z lokalnej gazety, gdzie pewna instruktorka tańca o imieniu Bella, która miała męża brzydkiego jak bestia, proponowała odchudzającą kurację tańcem. Vaiana pod czujnym okiem swojej  nauczycielki tańczyła całymi dniami i nocami, aby powrócić do figury królewny i przestać przypominać bałwanka. Jednak jej treningi przerywał uciążliwy problem dotyczący butów, a w zasadzie jednego z nich. Problem polegał na tym, że zawsze o północy spadał jej w tańcu ze stopy i gdzieś się zawieruszał. Zatem kolejne zajęcia z tańca wiązały się z koniecznością zakupu nowej pary pantofelków. Co prawda Vaiana posiadała kartę stałego klienta na e-obuwie.pl, jednak koszty zakupu bucików były niewyobrażalne. Mimo to królewna zakupiła pantofelki. Na szczęście kilogramy bałwanka szybko opuściły naszą królewnę i wydawałoby się, że niczego już jej do szczęścia nie brakuje, gdyby nie brak królewicza, którego mogłaby pokochać. Pomyślała,że jeżeli do końca roku nie pozna tego jedynego, to przygarnie psa, no może dwa, albo jeszcze więcej, najlepiej 101 małych piesków. Albo znajdzie jakąś żabę i ją pocałuje, a ta na pewno zmieni się w królewicza. Gdy już traciła nadzieję na spotkanie prawdziwej miłości, została zaproszona na festyn organizowany na plaży przez jej przyjaciółkę Arielkę, która świętowała piątą rocznicę powrotu do morza. W czasie tej uroczystości Vaiana poznała królewicza z odległej krainy Nibylandii, o dość nietypowej urodzie. Królewicz ten miał długie i oklapłe uszy, pewnie stąd też jego przydomek Kłapouchy. Jednak serce miał dobre i uczciwe zamiary wobec naszej Vaiany. Jedno spojrzenie w oczy wystarczyło, aby zakochali się w sobie i żyli długo, i szczęśliwie. Po czterech latach małzeństwa urodziło im się trzech synów: Gburek, Gapcio i Śpioszek, ale o ich przygodach opowiem już innym razem...

Pozdrawiam Was cieplutko :) 

Pani Anita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz